Obok Parandowskiego, Kubiaka, Gravesa?

Maciej Parowski \ Film

Film „Herkules” Ratnera to ciekawy owoc kulturowego pomieszania, choć nie aż tak udany jak „300 Spartan” Snydera, z którym zestawiają go kiniarze. I tu, i tam z prostej, popularnej sztuki komiksu czerpie kino zarówno pociągającą narrację, jak i wyraziste, skontrastowane postaci, wyostrzone konflikty, jakich samo nie umiało stworzyć.  Batman, Superman, Joker, Pingwin, Hellboy, X-Mani urodzili się w ciągach krzykliwych obrazków, nie większych od pudełka papierosów, by za sprawą kina wyprzeć z masowej wyobraźni zacnych mitologicznych herosów jak Achilles, Herkules, Leonidas, cyklopy, centaury… Ostatnio te dwa nurty kultury zdołały się spotkać. Kino znów żywi się klasyką, mitologią, ale za pośrednictwem komiksowych ekstrawagancji.  Są efekty takiego procesu. Zamiast półbogów, herosów dostajemy plebejskich obwiesiów, hultajów, graczy. Jasne, w przypadku Herkulesa i jego drużyny – niepozbawionych klasy. Ważna odmiana – Herkules z mitologii był nosicielem indywidualnego
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze