Labirynt nad morzem

ŚLADAMI HERBERTA \ Poeta na Krecie

To już inny Heraklion niż ten, po którym spacerował Zbigniew Herbert. Chociaż nadal upał miażdży głowę, a światło oślepia ostrym blaskiem. Jednak uszy cierpią od dźwiękusilników samochodów stojących w korkach, a płuca z trudem oddychają powietrzem przesyconym spalinami. Wenecki port i mury panoszą się jak dawniej Jest też ulica, którą w latach sześćdziesiątych spacerował poeta. „Długie lata prześladować mnie będzie ten obraz i wspomnienie wędrówki po stromej ulicy Handakos, obraz spętania – jakby to wówczas dotknęła mnie po raz pierwszy śmierć w oślepiającym słońcu południa”. Ta sama śmierć czai się także dziś w zaułkach stolicy Krety, lecz ma w sobie pustkę wystaw sklepowych wielkich światowych marek. Chowa się więc w mniejsze uliczki i tam czeka, by dopaść nagłym rozbłyskiem promieni odbijających się od białych ścian. Minotaur w Knossos Nieśmiertelne są również cykady. Ich dźwięk drażnił uszy Minosa, a potem Artura Evansa i jego robotników. Na dziedzińcu pałacu w
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze