Sowa pod paragrafem

Prokurator Andrzej Seremet mówił niedawno, komentując przeszukania ABW u szefa klubu PSL Jana Burego, że prokuratura nie dokonuje kalkulacji politycznych. Rewizja odbyła się tuż przed głosowaniem nad wotum nieufności dla ministra Bartłomieja Sienkiewicza. Jeśli prokuratura rzeczywiście jest apolityczna, powinna ścigać przestępców z urzędu, nawet jeśli są członkami rządu. A czy tak się dzieje? Na razie prowadzi postępowania jedynie w dwóch wątkach z taśm prawdy, a jest ich przecież o wiele więcej. Warto zatem spojrzeć na nagrania przez pryzmat prawa. Okaże się wówczas, jakie jeszcze przestępstwa zostały na nich ujawnione

Pierwsze śledztwo dotyczy znanego dealu, który Bartłomiej Sienkiewicz w imieniu Donalda Tuska dobijał w restauracji Sowa i Przyjaciele z Markiem Belką. Prezes NBP domagał się większych uprawnień dla siebie i dymisji Jacka Rostowskiego, w zamian zaoferował wsparcie dla rządu przed wyborami tak, aby nie dopuścić do zwycięstwa PiS. Śledztwo wszczęto w sprawie przekroczenia uprawnień przez premiera, ministra spraw wewnętrznych i prezesa NBP oraz naruszenia zagwarantowanej w konstytucji niezależności NBP, co miało nastąpić na skutek zawarcia przez Donalda Tuska z prezesem NBP nieformalnego porozumienia za pośrednictwem ministra Sienkiewicza.
Śledczy zbadają, czy doszło do takiego dealu, który oznaczałby złamanie art. 231 kodeksu karnego, tzn. przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków funkcjonariusza publicznego na szkodę interesu publicznego, za co grożą trzy lata więzienia.
Trzeba jednak pamiętać, że ponieważ zarzuty dotyczą urzędników w randze ministrów, w grę wchodzi odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu, a nie przed sądem powszechnym. Zatem jeśli prokuratura dojdzie do wniosku, że zostały wyczerpane znamiona przestępstwa, powinna skierować sprawę do sejmu, który powoła komisję specjalną. Dopiero w następnej kolejności akt oskarżenia zostałby skierowany do Trybunału Stanu.
Sitwa u władzy...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: