Dwugłowy orzeł i Przyjaciele

Wszelkie zależności konstytucyjne nie mają dla Donalda Tuska i jego ekipy żadnego znaczenia. Ważniejsza od oficjalnie zajmowanych stanowisk jest pozycja wynikająca z kolesiowatego układu. Zupełnie jakby banda kumpli z podwórka, z jakiejś niecieszącej się dobrą sławą dzielnicy, dorwała się do stanowisk, zgrywała ministrów, a jednocześnie robiła wspólnie interesy. I gdy tylko odwrócą się kamery i mikrofony, oddycha z ulgą, zrzuca garnitury i knajackim tonem peroruje, jaki interes jeszcze można ugrać, mając władzę w państwie

August III Sas przyniósł Polakom wiele zmian obyczajowych. Wśród nich było także wąchanie tabaki. Stał się ów zwyczaj niezwykle popularny i w drugiej połowie wieku oświeceniowego do dobrego tonu należało wyciągnięcie ozdobnej tabakierki, zażycie szczypty, kręcenie nosem i kichnięcie. W owym czasie jeszcze nie były modne kubańskie cygara, którymi z widoczną lubością zaciąga się nasz obecny władca. Nie istniała jeszcze restauracja Sowa i Przyjaciele, rozmowy toczono banalnie w salach pałacowych.
I gdyby nawet zbrodnicza i „niedemokratyczna” szajka sprzedajnych lokajów i pokojowców chciała nagrywać złote maksymy państwowych urzędników, to niestety nie miałaby odpowiedniego sprzętu. Szkoda. Tamtejsze opowieści w gronie ministrów, doradców i posłów były na pewno równie ciekawe jak te, których wysłuchujemy dzisiaj. Można sobie tylko wyobrazić, o czym konwersowali, gdy zdjęli już te upudrowane, lecz ponoć wiecznie zawszone peruki.
Gdy król nie kocha kraju
Nie tylko tabaka była istotnym novum wprowadzanym do obyczajowości Rzeczypospolitej. Był nim także nowy system ministerialny – sposób sprawowania władzy, który pod pozorem poszanowania pewnych reguł i norm przyjętych zwyczajowo i prawnie miał w istocie gwarantować absolutyzm w podejmowaniu decyzji. W istocie więc czasy saskie to także okres lepienia ciekawej figury rządowej – ministra. Ministra, który sprawuje władzę w imieniu monarchy, wykonuje jego...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: