Europa zakłada knebel

Jeszcze na pięć dni przed otwarciem nic nie zapowiadało, że wystawa wzbudzi jakiekolwiek kontrowersje: złożyło się na nią kilkadziesiąt zdjęć, które obrazują ogrom tragedii z 10 kwietnia (w tym fotografie wraku wykonane tuż po katastrofie i kilka miesięcy później). Są też dotychczas niepublikowane zdjęcia wykonane w Rosji. Wystawę zorganizowała Fundacja Niezależne Media przy współpracy europosłów frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, a jej autorami są m.in. Katarzyna Gójska-Hejke, Rafał Dzięciołowski, Mariusz Troliński i Andrzej Hrechorowicz.

O zaklejeniu podpisów pod zdjęciami zdecydował przewodniczący Jerzy Buzek po zasięgnięciu opinii kolegium kwestorów Parlamentu Europejskiego – twierdzą członkowie tego gremium. Ukrycie podpisów nie wystarczyło. Tuż przed otwarciem wystawy funkcjonariusze ochrony zabrali tablicę, która zawierała tekst wstępny dla odwiedzających i stanowiła integralną – merytoryczną i artystyczną – część prezentacji. Tablicę wyniesiono z sali, nie informując organizatorów, gdzie została przeniesiona.

Według rozmówców Niezależnej.pl z PE, uroczystość otwarcia wystawy miała niespotykaną do tej pory ochronę. Wyznaczono funkcjonariuszy porządkowych, którzy czuwali, by z żadnej z tablic nie zniknęły taśmy zasłaniające tekst podpisów.

Decyzja w rękach Buzka

Zapytaliśmy eurodeputowanych z kolegium kwestorów, dlaczego w PE doszło do ocenzurowania treści. Luksemburska europosłanka Astrid Lulling z Grupy Europejskiej Partii Ludowej (chrześcijańscy demokraci) jest jednym z pięciu kwestorów PE. – Podpisy to nie były rzeczowe informacje, lecz sformułowania sugerujące oceny – stwierdziła w rozmowie z Niezależną.pl kwestor Lulling. – Mogłyby wywołać problemy dyplomatyczne. Wskazywały, że Rosjanie nie powinni mieć możliwości prowadzenia śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej – wyznała luksemburska eurodeputowana. Na nasze pytanie, czy kwestorami kierowała obawa o to, jak wystawa...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: