Rosjanie do perfekcji opanowali sztukę manipulacji w mediach

Rosjanie są skrupulatni w rozpoznaniu człowieka, zanim nawiążą z nim kontakt. Bardzo rygorystycznie przestrzegają tego, że trzeba zbudować mocny profil psychologiczny kandydata do rozmowy. Poświęcają bardzo dużo czasu, by zgromadzić informacje na temat osobowości, życiorysu, biografii sięgającej jego korzeni. Takie opracowanie kandydata może nawet zawierać szczegóły dotyczące jego przodków, o których on sam nie ma pojęcia – z płk. Andrzejem Kowalskim, byłym szefem kontrwywiadu wojskowego, rozmawia Dorota Kania

Czy w związku z sytuacją na Ukrainie obserwuje Pan symptomy działalności służb rosyjskich w Polsce?
Jak najbardziej. Nie jest możliwe, by Rosjanie uderzyli na państwo sąsiadujące z Polską, gdyby nie mieli wcześniej przygotowanej strategii informacyjnej. Widać to np. w atakach hakerskich, prorosyjskich komentarzach, które pojawiają się pod tekstami dotyczącymi sytuacji na Ukrainie, poprzez działania agentów wpływu. Rosjanie m.in. grają konfliktami polsko-ukraińskimi, poruszają najczulsze nuty: nastawienie antyunijne, ludobójstwo we Wschodniej Małopolsce. My sobie nie zdajemy do końca sprawy, że Rosjanie do perfekcji opanowali sztukę manipulacji w mediach. Oni to robią w sposób systemowy, celując w masowego odbiorcę. Dodatkowo, z największym prawdopodobieństwem, możemy przypuszczać, że prowadzą także intensywne rozpracowanie przebywających w Polsce Amerykanów. I właśnie teraz polskie służby powinny przystąpić do zintensyfikowanej pracy, bo Rosjanie muszą odkryć, kto im pomaga. Pamiętajmy także o bardzo dobrze rozwiniętym rosyjskim nasłuchu elektronicznym.

Czy wiadomo, kto jest agentem wpływu w Polsce?
Dochodzeniowo-śledczy model działania ABW nie pozwala na wskazanie agentów wpływu z imienia i nazwiska z bardzo prostego powodu: jeżeli służby informują o działającym agencie, muszą przeprowadzić śledztwo i podjąć dalsze kroki prawne. Z agentami wpływu sytuacja jest skomplikowana...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: