Papieskie dywizje

Kiedy zajęte sobą starsze pokolenia ignorowały młodzież, Jan Paweł II mówił w Częstochowie: „Musicie od siebie wymagać, choćby inni od was nie wymagali”. Kiedy nie widać było kolejnego cudu, w 1987 r. papież musiał podtrzymywać swoje „dywizje” na duchu: „Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować”

Nazwa pokolenie JP2 nie jest pojęciem polskim. Narodziło się we Francji w 1997 r. po Światowych Dniach Młodzieży w Paryżu. Określono nim młodych ludzi, którzy w papieżu odnaleźli ojca – duchowego przewodnika. Jeśli jako młodzież określimy ludzi w wieku 15–35 lat, to pokoleniem JP2 możemy nazwać roczniki od początku lat 60. do początku lat 80. Pokrywa się to z pokoleniem X, wyodrębnionym przez amerykańskich klasyków badań pokoleniowych: Williama Straussa i Neila Howe’a.
Dlaczego więc w polskich mediach zaczęto używać dla roczników po 1978 r. nazwy pokolenia JP2, skoro na całym świecie nazywa się ich raczej pokoleniem Y? O to należałoby zapytać Janusza Palikota, który w kwietniu 2005 r. był prawicowcem i właścicielem tygodnika „Ozon”, pretendującym do miana „pisma generacji JP2”. Pokolenie Y nie podzielało ani religijności, ani systemu wartości polskiego papieża. Jak pokazały badania przeprowadzone w 2011 r. wśród studentów Duszpasterstwa Akademickiego św. Anny w Warszawie, ok. 40 proc. respondentów stwierdziło: „To, że urodziłem się za pontyfikatu Jana Pawła II, nie uprawnia mnie do nazywania się pokoleniem JP2”.
Żeby odnaleźć przedstawicieli pokolenia JP2, trzeba zwrócić to zaszczytne miano tym, którzy naszego papieża słuchali i zawsze się do niego przyznawali.

Pokolenie X
Żeby uniknąć błędu, jaki popełniono w przypadku polskiego pokolenia JP2, trzeba wyobrazić sobie pokolenia...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: