Historia ruszyła z kopyta

Rozgrywka na Ukrainie i w całym Pomoście Bałtycko-Czarnomorskim dopiero się zaczyna. Nie chodzi jednak tylko o początek zwrotu geopolitycznego, który może potrwać dekadę, lecz także o likwidację systemu postkomunistycznego, a więc rewolucję społeczną. Zwycięstwo na jednej płaszczyźnie nie musi wcale oznaczać sukcesu na drugiej

Chociaż katalizatorem rewolucji była klęska marzeń o zbliżeniu z Europą, jej prawdziwym powodem był bunt przeciwko systemowi oligarchicznemu. O ile bowiem Polska jest złodziejskim parapaństwem, o tyle Ukraina jest parapaństwem bandyckim. Polakom obecny system odpowiada, gdyż w większości konsekwentnie głosują za jego utrzymaniem. Ukraińcy zbuntowali się, gdyż partia rosyjska zniszczyła ich nadzieje na zmiany. Podstawowym pytaniem jest więc, czy ukraiński wiatr wolności będzie na tyle silny, by znieść postkomunizm i postsowieckie elity. Za dziesięć lat Europa w niczym nie będzie przypominała obecnej. Myślenie przeszłością wyeliminuje więc ze sceny politycznej.

Cel i taktyka Rosji
Rosja utraciła bezpośrednią kontrolę nad Ukrainą i pozostaje jej walka o zachowanie maksymalnych wpływów. By osiągnąć ten cel, będzie starała się doprowadzić do chaosu i izolacji Ukrainy od Zachodu i Polski. Miałoby to przekonać Niemcy i USA, iż ustabilizować sytuację można tylko przy pomocy Rosji i umocnienia jej wpływów.
Wojnę gospodarczą można pokonać, ułatwiając reorientację ukraińskiego eksportu i udzielając pomocy ekonomicznej oraz wykluczając Rosję z Międzynarodowej Organizacji Handlu, czym USA już groziły.
Rosja nie ma żadnych możliwości finansowych udzielenia pomocy, ale będzie tego typu obietnic używać, by udowodnić bezsens orientacji europejskiej i złowrogą działalność Zachodu. W Polsce jej tezy będą za darmo rozpowszechniać ludzie chorzy ze strachu przed Niemcami, co uniemożliwia im analizę sytuacji z punktu widzenia gry interesów.  
Ważną taktyką Rosji będzie szantażowanie...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: