Na przekór podłości i bylejakości

Dodano: 18/02/2014 - Nr 8 z 19 lutego 2014

WSPOMNIENIE \ Romaszewski – relikt II Rzeczypospolitej

W 1989 r. rolnik z Lucynowa przyniósł Romaszewskiemu swój najcenniejszy skarb – Orła w koronie, który wisiał przed wojną w miejscowym urzędzie. Senator zawiesił go na sali obrad. Czujemy często, że nasz świat zszedł na psy, a wszędzie rozprzestrzeniła się podłość i bylejakość. Romaszewscy udowodnili, że można się jej oprzeć. Ucieleśniali romantyczny etos dawnego polskiego inteligenta Senator Zbigniew Romaszewski był jednym z najważniejszych ludzi w moim życiu. Poznałem go trochę przez przypadek. W lutym 1996 r. wraz z Leszkiem Czajkowskim zagraliśmy krótki domowy koncert w salonie Państwa Romaszewskich, potem pani Zofia zaprosiła mnie na kilka odbywających się w ich salonie spotkań dyskusyjnych, a po paru miesiącach zaproponowano mi pracę w biurze Senatora. Pozostałem tam 11 lat. I były to lata znakomite.Relikt II Rzeczypospolitej Mówi się, że nasz świat zszedł na psy, że wszędzie rozprzestrzeniła się podłość i bylejakość, że najpierw wojna, a potem
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze