„Waciaki” kołem się toczą

Dodano: 03/09/2014 - Nr 36 z 3 września 2014

20 lat minęło... \ ... czyli „Waciaki” w pigułce

„Waciaki” są zwykle rysowane jako komentarz do jakichś aktualnie dziejących się wydarzeń, a tu nagle okazuje się, że te wydarzenia dotykają czegoś ważnego, ponadczasowego, i w ten sposób część odcinków sprzed 20 lat można zamieścić dziś jako bieżący komentarz polityczno-społeczny – z Mirosławem Andrzejewskim, autorem „Rodziny Waciaków”, rozmawia Paweł PiekarczykCzy rysowanie to przydatna umiejętność? W zasadzie tak. W wolnym świecie da się z rysowania wyżyć – przy okazji robiąc to, co się lubi, ale czasem daje to również inne profity. W więzieniu w Siedlcach w 1985 r. posadzili mnie do celi razem z samymi grypsującymi. Z początku zapowiadało się nieciekawie, ale okazało się, że mam przody z trzech powodów. Po pierwsze, jako polityczny, po drugie, jako ten, który uciekł z więzienia, a po trzecie, właśnie jako rysujący. Codziennie rysowałem długi komiks w odcinkach pokazujący życie pod celą i nie tylko, a oni wszyscy czekali na kolejne rysunki i
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze