Konsekwencje nowego pakietu klimatycznego

Z Konradem Szymańskim (PiS), posłem do Parlamentu Europejskiego, rozmawia Maciej Pawlak

Komisja Europejska opublikowała dwa ważne dokumenty mające zasadniczy wpływ na przyszłość polskiej gospodarki. Pierwszym z nich jest nowy pakiet klimatyczny. Dokument ten wskazuje, że KE zamierza zaostrzyć politykę klimatyczną po roku 2020. Jako wiążący cel do końca obecnej dekady postawiła dojście krajów unijnych do 27-proc. udziału energii ze źródeł odnawialnych (OZE) w bilansie zużycia energii. Podniosła również obowiązek zredukowania w tym czasie emisji CO2 o 40 proc. Jednocześnie w drugim dokumencie KE nie zdecydowała się na proponowanie nowych dyrektyw w sprawie łupków, choć zarekomendowała zmiany w prawie krajów członkowskich, dotyczące m.in. ustalenia minimalnych odległości inwestycji w złoża łupkowe od skupisk ludzkich oraz głębokości samych wierceń od wód gruntowych. Zmiany mają być wprowadzone w ciągu sześciu miesięcy

Z czego wynika tak ogromna determinacja Komisji Europejskiej, która – jak pokazały jej ostatnie propozycje ze stycznia br. – nie przestaje zaostrzać celów polityki klimatyczno-energetycznej w państwach unijnych, pod hasłami walki z zanieczyszczeniem klimatu? Czy dostrzega Pan np. konkretne lobbies, które stoją za takim nastawieniem KE?
Za deklaracjami Brukseli dotyczącymi reindustrializacji i konkurencyjności nie idą fakty. Komisja – wbrew stanowisku komisarzy ds. przemysłu i energii – nadal chce zaostrzania działań klimatycznych bez porozumienia globalnego, które dawałoby gwarancje podobnych rozwiązań w Chinach, Brazylii, Japonii czy USA. Z jednej strony to konsekwencja wciąż żywego w Europie przekonania o katastrofalnym wpływie zmian klimatycznych na losy świata i możliwości ich powstrzymania środkami politycznymi. Z drugiej – dotychczasowa polityka Brukseli najpierw wytworzyła, a następnie rozbudziła wielkie apetyty sektorów energii odnawialnej i efektywności energetycznej. Dziś to one...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: