Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle

Wypróbowano w naszym kraju wiele sposobów na zacieranie przestępczych działań tzw. establishmentu, a zwłaszcza złego wrażenia, jakie bezmyślność i niekompetencja ekipy Tuska robi na społeczeństwie. Mieliśmy popis wzbudzania nienawiści u lemingów i słoików do Prawa i Sprawiedliwości i do Jarosława Kaczyńskiego. Mowy Tuska o wpływie tej partii na podpalenie budki policyjnej pod ambasadą rosyjską i spalenie tęczy oraz popis bezradności ministra Sienkiewicza, którego zadaniem jest radzenie sobie w krytycznych sytuacjach, pokazują, że nadszedł czas na nowe otwarcie. Żeby żyło się lepiej i powróciła Zielona Wyspa. Co by tu jeszcze wymyślić? Głowią się doradcy Tuska i pozostałych oficjeli i nic im nie przychodzi do głowy. Pewnie dlatego, że już opustoszała od nadmiernej eksploatacji eleganckich garniturów i kondycji fizycznej twórcy orlików.  Ukazała się więc książka małżonki szefa rządu Małgorzaty Tusk i natychmiast zwaliła z nóg gospodynie domowe w kraju i za granicą.
     
54%
pozostało do przeczytania: 46%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze