Spirytus movens

Marcin Wolski \ Poleca

W książce Kopra odżywa atmosfera przede wszystkim Zakopanego pierwszej połowy XX wieku i tamtejszych bachanalii Sławomir Koper, najpłodniejszy chyba polski autor, specjalista od życia elit w epokach zamierzchłych i całkiem niedawnych, w swej najnowszej pracy „Alkohol i muzy” zajął się interesującą przestrzenią, jaką w życiu twórców wypełniają używki. A z małymi wyjątkami jest to obszar ogromny, gdzie artysta-abstynent wydaje się z góry artystą marnym. Jako badacz-praktyk tego zjawiska, mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć: nie znam przypadku, w którym ostry alkoholizm pomógł w twórczości, za to mógłbym do rana wymieniać nazwiska tych, którym zaszkodził. Do dziś widzę twarze ludzi z pogranicza geniuszu, którzy zatracili się, stoczyli, a w każdym razie dokonali wielokrotnie mniej, niż mogli. Oczywiście trudno wyobrażać sobie życie towarzyskie bez alkoholu, ułatwia on kontakty, skraca dystans, odreagowuje napięcia, pozwala przezwyciężyć nieśmiałość, wyzwala dowcip,
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze