Druga młodość mistrza

Opowieść, w przeciwieństwie do dawniejszych Kingów, dzieje się wolno, za to rozświetla ją ciepły obraz „kraju lat dziecinnych, co zawsze zostanie...”   Wbrew rozmaitym pogłoskom, jakoby mistrz King kończył się, wybitny autor opowieści grozy wydaje się przeżywać drugą młodość. Tyle że jest to zgoła inna młodość – dojrzała, zdystansowana.   Dawny, młody King zaskakiwał szalonymi pomysłami, tempem akcji i kulminacją, w której – jak w filmach katastroficznych – dochodziło do pełnej demolki. Tak było w przypadku debiutanckiej „Carrie” i dziesiątkach następnych powieści.   Na tym tle najnowszy „Joyland”, dzieło autora 65-letniego, może jawić się jako powieść nieomal realistyczna.  King nie byłby sobą, gdyby nie pojawiła się tam szczypta zdarzeń paranormalnych, duch zamordowanej dziewczyny obok kolejki pędzącej przez „Tunel Grozy”, informacja pozazmysłowa i wróżka z kryształową kulą, obdarzona jednak w pewnym stopniu darem przewidywania przyszłości. Ale to mieści się w koncepcji normalnej
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze