Ijon Tichy jako kobieta?

„Kongres” Folmana podług noweli Lema to film niespełnionych obietnic. W „Walcu z Bashirem”, używając animacji rotoskopowej, izraelski reżyser opowiedział o koszmarze wojny, z którym nie radzi sobie psychika i pamięć żołnierzy. W „Kongresie futurologicznym” Lema był naszpikowany halucynogenami świat, oglądany przez Ijona Tichego. Temat, zdawałoby się, dla Folmana, ale on przełożył przypowieść o zwariowanej rzeczywistości na historię aktorki, która sprzedała wizerunek filmowemu studiu.   Ijon Tichy staje się kobietą (Wright), globalny kryzys – impasem kina. W pierwszej, aktorskiej części agent (Keitel) namawia podopieczną, by przystała na ofertę studia Miramount i ona w końcu to robi, mimo że producent (Huston) jest dupkiem. Chodzi o czas dla dzieci, zwłaszcza syna (Hamm), którego mania puszczania latawców naraża rodzinę mieszkającą przy lotnisku. Mało w tym Lema, trochę refleksji nad upadkiem kina, także nad przemijaniem, starością.   Po paru latach aktorka, już jako dziennikarka,
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze