Grupa o znamionach polskiego rządu

„Znamiona ludobójstwa” – jak to zgrabnie brzmi. Być może należałoby wprowadzić do polskiego kodeksu karnego takie przestępstwa jak „pozbawienie życia o znamionach morderstwa” albo „przywłaszczenie mienia o znamionach kradzieży”.
 
„Gdy nadszedł ranek, płacz i jęk ustały, tylko z dalekich części wsi dochodziły wciąż wycie i nagłe, gwałtowne łkania, jakby komuś nóż wbijano w serce albo wyrywano język. Ci, którzy w nocy byli żywymi żagwiami, leżeli teraz pokotem na polu, zwęgleni i czarni, a ponurzy mężczyźni szli ku nim z siekierami i dobijali, waląc obuchem albo przebijając widłami serca, płuca i wydłubując oczy.
 
Franek zacisnął zęby i milczał. Ich dom wciąż był cały. Odwrócił się, dotknął wargami twarzy Ołeny i poczuł smak łez”.
 
Dalszego opisu państwu oszczędzę. Jest wstrząsający. Tak jak wszystkie inne z porażającej książki autorstwa Stanisława Srokowskiego pt. „Nienawiść”, która parę lat temu stała się zupełnym bestsellerem. To chyba pierwsza i jedyna książka w moim życiu, której nie byłem w stanie skończyć. Zatrzymałem się w połowie. Nie mogłem dalej czytać o bestialstwach dokonywanych na Polakach na Wołyniu w 1943 r. Krwawe szczegóły układały się w tak potworną układankę, że wyobraźnia zaczęła się bronić, nie chciała już więcej przyswajać tych obrazów, które zostawały pod powiekami i na długo odbierały spokojny sen. Od tamtej chwili nie jestem w stanie prowadzić wyważonego dyskursu o Wołyniu. Pewnie dlatego gdy słyszę głosy o „równoważeniu historycznego spojrzenia”, a tym bardziej o jakiejś „równowadze”, która miałaby stanowić podstawę do współczesnego dialogu z Ukraińcami, to czuję, jak pięści same zaczynają mi się zaciskać.
 
Czy książka Srokowskiego, tak detaliczna w szczególe, tak bardzo okrutna, tak mocna przez nagromadzenie licznych świadectw nie jest zbyt werystyczna? Na pewno nie powinni jej czytać ludzie o głębszej wrażliwości. Ale „podałbym” ją jak specjalne lekarstwo tym wszystkim – od polityków po...
[pozostało do przeczytania 62% tekstu]
Dostęp do artykułów: