Horror na ciepłe pory

Kiedy od upału lasuje się mózg, dobrze siąść sobie w cieniu i pobać się na niby opowieściami dramatycznymi, a odległymi od nas. Nawet jeśli ta odległość nie jest aż tak wielka, jakby się wydawało.
 
A z kim pobać się najlepiej? Po raz kolejny pojawia się Jack Reacher – supersprawny bohater Lee Childa. W „Poszukiwanym” ponownie daje się wplątać w nie swoje sprawy. Jako autostopowicz trafia do samochodu z dwoma zabójcami i ich zakładniczką. Pewną odmiennością w powieści jest większy niż zwykle udział oficjalnych struktur państwowych, wyjątkowo zaangażowanych po „jasnej stronie mocy”, sam zaś Reacher swoje popisowe 15 minut ma na końcu, gdy, jak można się tego było spodziewać, samotnie upora się z kompanią terrorystów, dodatkowo ukrytych w bunkrze.
 
W „Domu śmierci” Dean Koontza mamy wszystkie elementy jego dotychczasowych powieści – nawiedzony dom, odradzające się cyklicznie, wszechwładne zło, ludzką bezradność i perfidnych naukowców, których działania zagrażają fundamentom cywilizacji. Można powiedzieć, nic nowego, lecz jeśli warto spędzić kilka godzin z powieścią, to główne dla detali. Koontz, którego najlepsze książki powstały lata temu („Opiekunowie”), jest mistrzem budowania napięcia, grozy niesamowitości, a w arsenale chwytów i galerii postaci zawsze może pojawić się coś zaskakującego – choć niekoniecznie muszą to być koty, dzieci czy winda pułapka.
 
O tym, jaką pułapką mogą się okazać użyteczne na co dzień wytwory naszej cywilizacji, opowiada Daniel H. Wilson w „Robokalipsie”. Bunt robotów od czasów Karela Čapka nie jest szczególną nowością, jednak wizja wojny totalnej, jaką wydaje ludziom obdarzony inteligencją supermózg „Archos”, może przerazić każdego użytkownika sieci czy posiadacza sprzętu wyższej technologii. Wizja samochodów polujących na ludzi, lokatorów uwięzionych w „inteligentnych mieszkaniach”, likwidowanych tam przez elektroniczny sprzęt gospodarstwa domowego, udział robotów domowych, rozrywkowych i...
[pozostało do przeczytania 28% tekstu]
Dostęp do artykułów: