Zespół wyrzutków daje czadu

Dodano: 09/07/2013

„Stażyści” są staroświeckim filmem o naszych problemach z nowoczesnością i do bólu przewidywalnym obrazem pełnym pozytywnych emocji. Chodzi o oswojenie wstrząsu wywołanego inwazją nowych technologii i mediów. Dwójka komicznych handlowców Billy (Vaughn) i Nick (Wilson) traci pracę bez ostrzeżenia. Jak dzieci próbowali sprzedawać zegarki, kiedy ludzie wolą komórki. Te komórki to znak zmiany, której należy dotrzymać kroku, jeśli chce się przetrwać. Nick próbuje handlu materacami, ale to zajęcie upokarzające. Billy, choć nie ma pojęcia o internecie, zaciąga kumpla na staż do firmy Google. Trafią tam w środowisko kandydatów, a także nauczycieli, trenerów, do których to cudaków bądź arogantów zupełnie nie przystają. Także wiekiem – omyłkowo wzięci zrazu za szychy, migiem tracą pozycję. Problem leży też w internecie, informatyce, komputerach. Billy i Nick nie mają pojęcia o sekretach i pożytkach z sieci. Grający ich aktorzy podobno także. To problem uniwersalny. Ufni dotąd w swoje „gadane”,
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze