Petr w lesie Bohemii

Dodano: 25/06/2013

Petr Nečas był nadzieją naszego regionu Europy. A ściślej nadzieją tych wszystkich, którzy myślą w kategoriach suwerenności narodowej mimo, a może na przekór, integracji europejskiej.   Jego odmowa wejścia do paktu fiskalnego była czymś wyjątkowym − obok Londynu – na skalę całej Unii. Niestety, musiałem użyć czasu przeszłego dokonanego, słowa „był”, a nie „jest”. Ostatnia afera korupcyjna, a raczej korupcyjno-rozporkowa, zmiotła tego utalentowanego polityka z czeskiej sceny politycznej. Czy definitywnie? Zobaczymy. Nečas jest młody, może czekać, a będzie to z całą pewnością czekanie w opozycji. W najbliższych wyborach władzę w Pradze przejmą socjaliści lub − jeszcze śmieszniej − koalicja socjaldemokratów z komunistami. Skądinąd taka czerwono-czerwona koalicja istnieje już, po wyborach lokalnych, w kilku czeskich województwach. Nečas, sympatyczny, skromny, znający się na ekonomii polityk, sprawiał dużo lepsze wrażenie niż jego poprzednicy: bezpłciowy, proeuropejski technokrata, były
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze