Petr w lesie Bohemii

Petr Nečas był nadzieją naszego regionu Europy. A ściślej nadzieją tych wszystkich, którzy myślą w kategoriach suwerenności narodowej mimo, a może na przekór, integracji europejskiej.   Jego odmowa wejścia do paktu fiskalnego była czymś wyjątkowym − obok Londynu – na skalę całej Unii. Niestety, musiałem użyć czasu przeszłego dokonanego, słowa „był”, a nie „jest”. Ostatnia afera korupcyjna, a raczej korupcyjno-rozporkowa, zmiotła tego utalentowanego polityka z czeskiej sceny politycznej. Czy definitywnie? Zobaczymy. Nečas jest młody, może czekać, a będzie to z całą pewnością czekanie w opozycji. W najbliższych wyborach władzę w Pradze przejmą socjaliści lub − jeszcze śmieszniej − koalicja socjaldemokratów z komunistami. Skądinąd taka czerwono-czerwona koalicja istnieje już, po
23%
pozostało do przeczytania: 77%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze