Film i polityka: Czy AK różniło się od SS?

Dodano: 03/04/2013 - Nr 14 z 3 kwietnia 2013

Odwracanie znaków Młodzi niemieccy żołnierze, bohaterowie filmu, na tle Polaków prezentują się wręcz sympatycznie i niewinnie. Nie są na przykład w ogóle antysemitami. Owszem, walczą w Wehrmachcie, ale robią to z obowiązku wobec ojczyzny. Natomiast dowódca oddziału AK to odrażający antysemita, który po zdobyciu transportu wiozącego Żydów do Oświęcimia nie pozwala uwolnić uwięzionych w wagonach, a partyzantowi, który jednak ich wypuszcza, grozi śmiercią. Niemcy, niestety, nie są sami we wpychaniu Polaków w rolę współwinnych za Holocaust. Przypomnijmy choćby tak głośne na świecie filmy jak „Shoah”, „Opór” czy „Lista Schindlera”, w której dzieci na krakowskiej ulicy cieszą się na widok prowadzonych na zagładę Żydów. A Oskar Schindler – w rzeczywistości zwykły biznesmen, czerpiący zyski z pracy więźniów obozu koncentracyjnego – wyrasta w filmie na bohatera.Historia pisana na nowo Ekranowe superprodukcje mają tak ogromną siłą oddziaływania na masową
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze