Rewizja nadzwyczajna

Teoretycznie sprawa jest prosta. Oligarchia świątynna, traktująca Jezusa Chrystusa jako konkurencję, wykorzystując donos płatnego współpracownika (TW Judasz), postawiła Chrystusa przed Sanhedrynem, a następnie, świadoma kruchości oskarżeń, wykorzystała prokuratora Judei Poncjusza Piłata do autoryzacji wyroku i egzekucji za pomocą obcego tradycji żydowskiej ukrzyżowania. Piłat spełnił pokładane w nim nadzieje tym łatwiej, że vox populi (a może ustawionych klakierów) zdecydował o ułaskawieniu skazańca Barabasza. Wokół sprawy narosło mnóstwo polemik podważających świadectwo ewangelistów, sugerujących, że piszą na podstawie informacji z drugiej ręki, w dodatku w określonych celach politycznych. Szczególnie podważana była sprawcza rola Żydów, a w sformułowaniu (notabene nieprzetłumaczonym w „Pasji” Mela Gibsona) „Krew jego na nas i na dzieci nasze!” upatrywany jest początek wielowiekowego antysemityzmu, którego ukoronowaniem miał się stać Holocaust. Cały ciężar odpowiedzialności ma spaść
     
41%
pozostało do przeczytania: 59%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze