Obalamy mity o św. Franciszku - Między hipisem a świętym

Ekolog, który rozmawiał ze zwierzątkami i kwiatuszkami, a także układał hymny do natury, którymi chętnie posłużyliby się także współcześni zwolennicy New Age. I wreszcie społeczny radykał, który poprzez pojmowanie ubóstwa i roli ubogich stał się poprzednikiem współczesnych rewolucjonistów. Takim obrazem św. Franciszka jesteśmy – także my, katolicy – od lat karmieni przez popkulturę, a coraz częściej także popnaukę. Tyle że jest to obraz głęboko nieprawdziwy. Św. Franciszek nie był bowiem ani hipisem, ani ekologiem, ani tym bardziej rewolucjonistą. Był człowiekiem głęboko kochającym instytucję Kościoła, szanującym kapłaństwo (tak bardzo, że nie uznał się za godnego, by samemu przyjąć święcenia) i troszczącym się o zbawienie wszystkich, także muzułmanów. Jego szacunek dla stworzenia nie wypływał zaś z postrzegania w nim samoistnej wartości, lecz ze świadomości wielkości Stworzyciela. Pierwszym mitem, z którym trzeba się rozprawić, gdy rozmyślamy nad św. Franciszkiem, jest jego stosunek
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze