Papa, Michèle, Michelle i Garrincha

Cicho, Madame!

Chciałem zacząć tekst w inny sposób, ale z felietonistą jest czasem jak z księdzem, który choć wcześniej przygotowuje treść kazania na niedzielę, ostatecznie wygłasza inną homilię, bo Duch Święty szast-prast zmienił jego plany.

Wysłuchałem właśnie w Paryżu w „Maison de la Mutualité” (koło stacji metra Maubert-Mutualité) jednego z najbardziej wpływowych francuskich polityków ostatniej dekady. Gdyby felieton ten pisała Magdalena Środa, określiłaby tę polityk z pewnością mianem „polityczka”. Ale że pisze go Ryszard Czarnecki, to jest tak, jak Pan Bóg przykazał. Michèle Alliot-Marie to zatem wieczna minister, nie ministra, w erze Nicolasa
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: