Pocztówka z Tbilisi

Jestem w tym kaukaskim państwie po raz trzeci. W ostatnich latach Gruzja stała się dla nas symbolem „nie” dla ekspansji Rosji, a z kolei Polska dla Gruzji – znakiem solidarności dużego europejskiego kraju z państwem małym, które nie zważając na jego europejskie aspiracje niektórzy geografowie wciskają w całości albo w części do Azji.Twarda ręka Miszy Nie ma już śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego przemówienie podczas rosyjskiej inwazji na głównym placu Tbilisi tysiące ludzi przerywało okrzykami „Polska, Polska”, „Gruzja, Gruzja”, „Przyjaźń, przyjaźń”. Nie ma już tamtej Polski, ale po ostatnich wyborach parlamentarnych nie ma już także tamtej Gruzji. Przyjeżdżam w gorącym momencie. Przed paroma dniami prezydenta Micheila Saakaszwilego nie wpuszczono do biblioteki gruzińskiego parlamentu, gdzie miał przemawiać, a posłowie jego opozycyjnej dziś partii zostali pobici. To bezpośredni efekt tego, że rząd odrzucił kompromis uzgodniony w parlamencie – Saakaszwilemu
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze