Czasy i ludzie

Dodano: 29/01/2013 - Nr 5 z 30 stycznia 2013

Pamiętam fascynujące rozmowy z Piotrem Wierzbickim po jego powrocie z internowania. Piotr twierdził, że jest to „najlepszy prymas na te dramatyczne czasy”. Że kardynał Wyszyński wyznaczając swojego następcę, wiedział, co robi – wybrał gospodarza i negocjatora. Człowieka kompromisu, nie wojownika. Łatwo wyobrazić sobie, co mogłoby spotkać nasz kraj z pasterzem o charakterze węgierskiego kardynała Józsefa Midszentyego... Krytykowano prymasa za ustępstwa, ugodowość, ale on szedł, nie tracąc celu – prowadząc „lud Boży” powoli, ale skutecznie do wolnej Polski. Inna sprawa, że jakiś „drugi Wyszyński” bardzo by się w tamtej epoce przydał. Zwłaszcza już po dotarciu na drugi brzeg. Po latach widzimy, jak bardzo po 1989 r. potrzebny był ktoś z charyzmą, energią i instynktem walki, broniący nieugięcie interesów „prawej nogi” polskiej tradycji, patriotyzmu, racji stanu... Zwłaszcza po roku 2005, kiedy umilkł polski głos z Watykanu. Ale tak już w dziejach bywa. Właściwi ludzie na właściwe czasy
     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze