Czasy i ludzie

Pamiętam fascynujące rozmowy z Piotrem Wierzbickim po jego powrocie z internowania. Piotr twierdził, że jest to „najlepszy prymas na te dramatyczne czasy”. Że kardynał Wyszyński wyznaczając swojego następcę, wiedział, co robi – wybrał gospodarza i negocjatora. Człowieka kompromisu, nie wojownika. Łatwo wyobrazić sobie, co mogłoby spotkać nasz kraj z pasterzem o charakterze węgierskiego kardynała Józsefa Midszentyego...

Krytykowano prymasa za ustępstwa, ugodowość, ale on szedł, nie tracąc celu – prowadząc „lud Boży” powoli, ale skutecznie do wolnej Polski.

Inna sprawa, że jakiś „drugi Wyszyński” bardzo by się w tamtej epoce przydał. Zwłaszcza już po dotarciu na drugi
[pozostało do przeczytania 52% tekstu]
Dostęp do artykułów: