Wasza ulica, nasza kamienica

Zgrabnie napisane i do pewnego stopnia prawdziwe. Fałszywe są tylko wnioski wyciągane z tej dziejowej reguły przez kolejne pokolenia tzw. realistów, głównie endeckiej proweniencji, dla których wszystkie nasze powstania zbrojne są „totalną głupotą”. Postrzegają oni powstańczych dowódców jako porywczych watażków bądź jako nieudaczników bujających w obłokach, ewentualnie jako ofiary obu tych przypadłości. Ogólnie polski romantyzm wydaje im się skutkiem wyimaginowanych wad narodowych. Że niby Polak prędzej działa, niż myśli, że zawsze jest skłonny do bitki i do wypitki, i że gardzi podstawami strategii i logistyki, licząc wyłącznie na pomoc Najświętszej Panienki. Bodaj najbardziej oczywistym przykładem zbiorowego szaleństwa jest dla „realistów” powstanie styczniowe.

Paradoks polega na tym, że w takim rozpoznaniu nie ma za grosz realizmu. Ani słowa o warunkach geopolitycznych, cisza o potencjale zbrojeniowym i dyplomatycznym. Jest tylko infantylne przekonanie, że gdyby Polacy przestali powtarzać „duch, męstwo, wiara” i skupili się na „organizacji, pieniądzach, transporcie”, w mig uzyskaliby wszystko, czego w różnych momentach swojej historii pragnęli: niepodległość, silną gospodarkę oraz lojalność sojuszników. Jednym słowem, „realiści” proponują nam wielki seans psychoanalityczny, który raz na zawsze wyleczy naród z romantycznych uniesień. Nie przyjdzie im do łepetynek, że te romantyczne uniesienia równoważą niedobór środków, którymi swobodnie mogą dysponować militarne i dyplomatyczne potęgi. I że neutralizują skutki naszego położenia na mapie między Niemcami a Rosją. To nie efekt czyjegoś zapalczywego „widzimisię”, lecz reakcja wspólnotowego instynktu samozachowawczego, dzięki któremu Polska nieustannie się odradza.

Od początku zaborów Najjaśniejsza Rzeczpospolita jest jak kamienica zawłaszczona przez możnych tego świata i co pewien czas wystawiana na przetarg. Sęk w tym, że lokatorzy, z którymi nabyto budynek, nigdy nie pogodzili się z utratą...
[pozostało do przeczytania 43% tekstu]
Dostęp do artykułów: