Brzytwy w oczach

Dodano: 23/01/2013 - Nr 4 z 23 stycznia 2013

Tolkien miał bardzo wiele budujących wypowiedzi o Kościele. Jego słynna wypowiedź o komunii jest mądra i prawdziwa. Wiele katolickich redakcji pokazuje go od dobrej strony, i bardzo dobrze, ja nic Tolkienowi nie chcę zabrać. Mówię tylko, że jego powieści mają gnostycki szkielet. Nie ma bowiem dobrych czarowników. Gandalf mając swoje magiczne właściwości – właściwości, które w świecie realnym mają okultyści – byłby otwarty na demona. Nie mógłby być zatem jednocześnie tak wspaniałym, pełnym cnót rycerzem. Tolkien symbolicznie kłamie. Tworzy kłamliwy symbol. Jego pełna chrześcijańskich toposów narracja jest jak trucizna: podana w smacznym cieście, jest tym bardziej niebezpieczna. Jeśli uwierzymy za Tolkienem, że śmierć nie jest kresem, a dla Gandalfa nie była – zginął szary, pojawił się biały – to chrześcijaństwo jest bajdurzeniem oszalałego omleta, bo w świecie gnozy, panteizmu, monizmu niemożliwe jest Zmartwychwstanie. Spójność życia i dzieła jest najważniejszym dzieła sprawdzianem.
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze