USA - Tea Party wraca do gry

Przy jednym stole, w budynku oddalonym o dwie przecznice od Białego Domu, zasiedli także szefowie międzynarodowych organizacji imigranckich, związków zawodowych, poszanowania praw człowieka, praw zwierząt i ekologicznych. Także Greenpeace, Sierra Club, Communications Workers of America (CWA) czy National Association for Advancement of Colored People. Mimo iż Republikanie ponieśli miażdżąca porażkę, lewicowi lobbyści zdecydowali, iż „nie przestaną ich osłabiać”.

Lewica zrobi wszystko, by rząd odgrywał rolę pana. I, jak powiedział prawnik i były szef CIA William Casey, zapłaci każdą cenę, by odebrać Amerykanom wyjątkowy przywilej suwerena (wyraża się w słowach konstytucji „my – naród”) i zrobić z nich niewolników. Do tego planu właśnie sprowadza się zamysł prezydenckiej kampanii, odbywającej się przed czterema laty pod kryptosocjalistycznym hasłem „Tak, możemy” (albo „Zmiana, w którą potrafimy uwierzyć”), a w ubiegłym roku już pod otwarcie komunizującym: „Naprzód”.

Wszystkie chwyty dozwolone

Wydawałoby się, że najbardziej palącym problemem dla lewicy powinno być uchwalenie przesunięcia kolejny raz progu zadłużenia (debt ceiling), czyli w uproszczeniu sfinansowania bieżących zobowiązań administracji. W lutym limit wydatków zostanie przekroczony i rząd należałoby zamknąć jak budkę z lodami. Jednak horyzont lewicy rozpościera się znacznie dalej. „Konserwatyści zmieniali Stany Zjednoczone przez cztery dekady, by stworzyć dogodne dla siebie prawodawstwo federalne i stanowe, zatem odkręcenie tych zmian może potrwać nawet dłużej” – twierdzi Phil Radford z Greenpeace.

Celem strategii przyjętej przez lewicowe lobby pod nazwą „Inicjatywa demokratyczna” jest odebranie Republikanom wsparcia finansowego, kontroli wyborów i legislacyjnego hamulca, jakim jest weto w senacie. Jak to ma wyglądać w praktyce? Lewica ma nadzieję, że sloganem „Wyrzucić wielki biznes z polityki” zagłuszy zdrowy rozsadek swoich ofiar. I bez...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: