USA po wyborach - Powrót zimnego prysznica

Dodano: 07/11/2012 - Nr 45 z 7 listopada 2012

Sandy – demaskator Brak mediów, które bezwzględnie opisywałyby działania lokalnych i federalnych polityków, wskazując na ich oczywiste zaniedbania, a często bezmyślność (np. przepisy uzależniające ścięcie spróchniałego drzewa zagrażającego bezpieczeństwu gospodarstwa domowego od widzimisię biurokraty), dawał się we znaki w dniach poprzedzających nadejście huraganu Sandy. Wyborcy, zamiast na ekranach telewizyjnych i pierwszych stronach dzienników zobaczyć twarze i nazwiska nieodpowiedzialnych lokalnych senatorów, członków rad miejskich czy kongresmenów, nieprzerwanie oglądali Sandy na mapach satelitarnych. Stracona została bezpowrotnie szansa, by uczciwie przedstawić zasługi owych polityków. W przeważającej większości media, służebne wobec rządu, prowadziły musztrę obywateli, testując ich posłuszeństwo wobec nielogicznych nakazów biurokracji rządowej. Przykład? Baltimore nie został w żadnym stopniu dotknięty zniszczeniami wskutek porywistych wiatrów i ulewy. Jednak w
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze