Łupkowa zapaść?

Ogólne, „kierunkowe” założenia tej ustawy przedstawił rząd w październiku ub.r. Jej projekt miał być gotowy pod koniec listopada. Nie był. Kolejny – znów niedotrzymany – termin: połowa stycznia br. Obiecanego dokumentu wciąż nie ma. Ostatnio minister środowiska Marcin Korolec powiedział nam na konferencji prasowej, że „trwają prace nad przełożeniem założeń rządowych na język ustawowy”. Mają się zakończyć w I kwartale br., może nawet przed końcem połowy kwartału. Jedynym konkretem, który minister wymienił w związku z projektem ustawy, mają być zmiany przepisów ochrony środowiska na „bardziej przyjazne dla inwestorów”.

Państwo ma kontrolować wydobycie?

Wspomniane założenia rządowe zostały przyjęte przez inwestorów z nowej branży gazowej dosyć krytycznie. Chodzi zwłaszcza o dwie kwestie: radykalną podwyżkę obciążeń podatkowych i „podatkopodobnych”. Oraz o propozycję powołania nowej instytucji dla branży węglowodorów – Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych (NOKE). Ma to być spółka podlegająca Ministerstwu Skarbu Państwa i w 100 proc. kontrolowana przez ten resort. Wiceminister środowiska i główny geolog kraju Piotr Woźniak wyjaśniał, że obecny stan prawny nie zapewnia państwu odpowiedniej kontroli nad wydobyciem. NOKE ma z jednej strony zapewnić taką kontrolę. Z drugiej – „ma być przede wszystkim dobrym narzędziem dla inwestorów” i nie jest tak istotne, przy którym ministerstwie będzie istniała ta instytucja – odpowiedział na nasze pytania minister Korolec. Konkretów oczywiście brak, dopóki nie ma projektu ustawy, ale najpewniej NOKE będzie mieć określone udziały mniejszościowe w spółkach, które otrzymają koncesje wydobywcze. Inwestorzy uważają, że tak naprawdę będą musieli podzielić się z NOKE częścią zysku. Pytanie, jaka to będzie część – wciąż pozostaje bez odpowiedzi.

Dobre prawo to przyjazne prawo

Marcin Zięba, dyrektor generalny Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: