Po francusku société, po naszemu szajka

Société, drodzy Czytelnicy, to towarzystwo. I nie jakieś tam towarzystwo z pubu albo z pracy, ale z wyższych sfer. My, Polacy, też mamy towarzystwo, a jakże. Jest to towarzystwo wzajemnej adoracji z wyższych sfer uprzywilejowania, a przywilejami obdziela towarzystwo elyta rządząca i towarzyszące jej towarzystwo adoracji. Tacy różni redaktorzy, publicyści i temu podobni. Ale nie tylko, o nie! Do tego towarzystwa dołączają coraz to nowi adoratorzy „towarzystwa”, naukowcy, artyści i wszyscy ci, którzy wietrzą w tym procederze same korzyści. I nawet trudno się dziwić, wszak rządzi III RP towarzystwo Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego. I jak się wszyscy wespół w zespół natężą, porządzą
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: