Prorok Słonimski i Sienkiewicz, co na Podlasie szedł

Dodano: 19/01/2022 - Nr 3 z 19 stycznia 2022

Felieton [Widziane z Brukseli]

Antoni Słonimski opisał Donalda Tuska już jedenaście lat przed jego urodzeniem! Prorok jakiś czy co? 

Tak pisał oto w 1946 roku w wydawanym w Londynie i zresztą komunizującym periodyku „Nowa Polska”: „Obróciła się z hukiem scena obrotowa. / Już nową grają sztukę, a oto wśród tłumu / Błąka się aktor, który nie zmienił kostiumu / I stare, z dawnej sztuki, przypomina słowa./ Głuchy, ślepy, nie bacząc, że wszystko się zmienia, / Osamotniony, w obcym zagubiony tłumie,/ Bezmyślnie jakieś gesty czyni bez znaczenia / I mówi słowa, których nikt już nie rozumie”. Potem są jeszcze ze dwa, trzy wersy o tym, że narrator zaprasza błąkającego się artystę na wódkę. Tak, wypisz-wymaluj Tusk. Tylko jest jeden kłopot: kto by chciał zaprosić Donka na wódkę? O, wiem! Sienkiewicz. Ten od spalonej budki przy rosyjskiej ambasadzie. A teraz od innej Budki. Tak nazywa się ochroniarz byłego szefa MSW. Ochrania on Sienkiewicza w Sejmie. Przed kim? Przed samym Sienkiewiczem chyba.

     
63%
pozostało do przeczytania: 37%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze