Etatowi euroentuzjaści, unijny słoń i... bałwany

Dodano: 20/10/2021

Felieton [Widziane z Brukseli]

„Huzia na Józia” – to staropolskie powiedzenie ma swoje zastosowanie do współczesnej polityki europejskiej, bo obrazuje reakcję struktur UE na raczej oczywiste stwierdzenie polskiego TK o wyższości prawa RP nad tym unijnym. 

Eurokraci na etatach i etatowi euroentuzjaści usiłują rozstrzelać naszą ojczyznę, choć większość z nich brała mordę w kubeł (wersja dla dam: nabrała wody w usta), gdy identyczne w swej wymowie orzeczenia przyjmowały trybunały unijnego biura politycznego, czyli Niemiec i Francji, ale też krajów dużych, jak Italia i Hiszpania, oraz małych, jak Dania, czy średniej wielkości, jak Czechy. Wtedy było wszystko „w porzo”, teraz – aj-waj, gwałtu-rety. Unia zachowuje się jak słoń w składzie porcelany i jednocześnie jak pijany we mgle. Chyba się nie spodziewała, że tak dużo polityków z jej strony, a także mediów, poprze Polskę. To kłopot dla „Wyborczej”, gdy zdeklarowani euroentuzjaści z lewicy i z centrum mówią, że to jednak Warszawa ma rację, a

     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze