Donos i morderstwo dla kariery. Sprawa Zbigniewa Safjana. Rozmowa z  prof. Andrzejem Nowakiem

FOT. PAP/ALBERT ZAWADA
FOT. PAP/ALBERT ZAWADA

Kraj [Wywiad]

Jest jeden donos, jedna ofiara, tylko na podstawie tego donosu osądzona i rozstrzelana. Tu nie da się wykręcić od odpowiedzialności. Zbigniew Safjan dokonał wyboru. Mogę myśleć o nim w kategoriach mordercy. Gdy dokonywał tego wyboru, jemu samemu śmierć nie groziła, co najwyżej zepchnięcie jego rozpoczynającej się dopiero kariery na boczny tor.  I osiągnął cel – donos na Jana Nesslera i jego śmierć ułatwiły mu błyskawiczną karierę w wojsku, a potem w aparacie propagandowo-rozrywkowym PRL – mówi historyk prof. Andrzej Nowak. Rozmawia Piotr Lisiewicz

W 1993 roku dwumiesięcznik „Arka” ujawnił dokumenty na temat donosu Zbigniewa Safjana. Był Pan wówczas redaktorem naczelnym „Arki”. Jak dotarliście do tych dokumentów?

To było na początku lat 90. Do redakcji „Arki”, która niedawno przestała wychodzić w podziemiu, zgłosił się bratanek Jana Nesslera. Nessler jako 21-letni żołnierz Armii Krajowej został rozstrzelany. Jego bratanek zgłosił się

     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze