B jak Mercedes

Dodano: 04/08/2021 - Nr 31 z 4 sierpnia 2021

Motoryzacja [Mistrz kierownicy ucieka - Mercedes GLB]

Najpierw była „beczka”, czyli mercedes W123, w swoim czasie synonim luksusu, uwielbiany przez taksówkarzy w PRL-u. Takimi wozami z napisem TAXI podróżowali jedynie klienci dewizowi. Lub, jak to mówił porucznik Borewicz, mewki.

Kiedy siermiężny okres w dziejach się skończył, na polskich drogach zaczęły pojawiać się „balerony”, czyli mercedesy W124. Nowsze oblicze stuttgartczyka prawdopodobnie swój pseudonim motoryzacyjny zawdzięcza polskiej klasie średniej, którą po okresie reglamentowanej żywności stać było na ten wówczas ekskluzywny wyrób wędliniarski. Oczywiście „baleronami” jeździli także taksówkarze. Najczęściej wersją „budyń”. Nazwa wzięła się stąd, że sprowadzano wyeksploatowane niemieckie taksówki, a te były w beżowym kolorze. Dopiero później określenie „budyń” zaczęło być tożsame z beżowym kolorem skórzanej tapicerki. Jak więc widać, mercedesy mają, przynajmniej w Polsce, sporo wspólnego z literą B. I tu przechodzimy do bohatera dzisiejszego tekstu

     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze