Prymitywizm i prymityw

Felieton [Z bliska]

Artyści prymitywiści mają swoje miejsce w panteonie twórców sztuki sakralnej. Wzruszające swą wymową krucyfiksy, świątki, okazałe, malowane figury świętego Floriana, wygięte w barokowej pozie Nepomuki, a nawet całe polichromie z gatunku sztuki naiwnej, zdobią wiele naszych wiejskich kościołów. 

Podziwiając te dzieła, nikt nie rozlicza artystów z proporcji, nie oczekujemy poprawnej perspektywy, nie przeszkadza nam anatomiczna deformacja sylwetki. Ważny jest autentyzm, ekspresja, świadectwo wiary, boleść, miłość, współczucie, którymi emanują te przedstawienia. Prawda, którą głoszą, jest ważniejsza niż akademicki kanon. Wracając z wakacyjnego wyjazdu ze zdumieniem odkryłem w prezbiterium jednego z warszawskich kościołów nowy, monumentalny mural. Używam świadomie terminu „mural”, bo słowo „polichromia” nie przystaje do tego, co pokryło ścianę za głównym ołtarzem. Tłum kłębiących się postaci w założeniu pewnie miał ukazywać świętych, ale te prymitywne wizerunki

     
48%
pozostało do przeczytania: 52%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze