Wszystko się zgadza

Niech będzie, że odczłowieczam. Taki na przykład Maciej Stuhr, który intensywnie lansuje się jako demaskator naszych narodowych win, odkrył, że Polacy przywiązywali dzieci do tarcz w bitwie pod Cedynią. Ano, coś takiego opisał Karol Bunsch, i widać małemu Maciusiowi się o uszy obiło. Tyle tylko, że nie pod Cedynią, a sto parędziesiąt lat później pod Głogowem, nie do tarcz, tylko do maszyn oblężniczych, i nie Polacy, tylko polskie dzieci, wzięte jako zakładników, poprzywiązywali do nich wiarołomnie Niemcy. Ale poza tym wszystko się zgadza. W tym samym stopniu, co w „inspirowanym wydarzeniami autentycznymi” filmie, z którym Stuhr junior się tak utożsamił. Inspirację, mianowicie, stanowiła postać społecznika z Brańska, pana Romaniuka, który zbierał stare, poniewierające się w nieposzanowaniu macewy i upamiętniał wymordowanych Żydów z okolicy. Prawdziwy pan Romaniuk zyskał swą działalnością uznanie współobywateli i dziś jest przewodniczącym Rady Miasta, a w „inspirowanym” filmie antysemicka polska dzicz go krzyżuje (jak to na polskiej współczesnej wsi), ale wszystko co najważniejsze się zgadza. To znaczy, zgadza się kasa, którą na produkcję tego iście goebbelsowskiego dzieła wpłaciła rosyjska rządowa fundacja wspierania sztuki filmowej. Zapytałbym Stuhra, czy może bredzi tak, bo go „pali pieniążek moskiewski”, ale taki erudyta i tak nie będzie wiedział, skąd to cytat, zresztą odpowiedź z góry znam i nie muszę Stuhra fatygować. Niech dalej opowiada na prawo i lewo, jak cierpi, prześladowany przez nietolerancyjnych Polaków − prawie jak Peszkówna w Bangkoku.

No fakt, nie potrafię Stuhra nazwać inaczej niż baranem. Podobnie jak Wojewódzkiego, odkrywającego, że Dmowski w wydanych w 1902 r. „Myślach Nowoczesnego Polaka” zachwalał Hitlera, czy powtarzającego to historyczne odkrycie Palikota. Choć nie, Palikot to już nie baran, to bydlę. Pani Robson, wszystko się zgadza!
[pozostało do przeczytania -0% tekstu]
Dostęp do artykułów: