Gambit nadwiślański, prorok z parkingu i kot Prezesa

Felieton [Widziane z Brukseli]

To był gambit nadwiślański. Tuż-tuż, już za chwilę, za chwileczkę polski rząd miał upaść, obóz Zjednoczonej Prawicy rozpaść się, wybory miały być za kilka tygodni, a najpóźniej jesienią. A nawet gdyby ich nie było, to władzę miała przejąć koalicja, która narodziła się w głowach czy główkach liderów opozycji – Koalicja 276. Do dziś nie wiadomo, czy chodziło o liczbę posłów, czy inaczej: była to 276 próba odsunięcia PiS-u od władzy.

A tu nagle rachu-ciachu i szach-mat. W rezultacie PiS jak był, tak jest i będzie. Koalicja rządowa trzyma się dalej, bo jest jak małżeństwo po przejściach, w którym może nie ma wielkiej miłości, ale jest uznanie, że lepszy (rządowy) rydz niż (podzielone) nic. Koalicja 276 skurczyła się do 133, co świadczy o dużych zdolnościach opozycji do autoredukcji. Wybory nie będą wiosną 2021 roku, tylko jesienią 2023 roku, a to też czyni różnicę. Trybunału Stanu dla polityków PiS też jakoś nie będzie, choć mówiono o tym niewiele mniej niż o

     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze