Taktyczna przegrana Obamy?

Obama do domu!

Mike Robertson z przyjaciółmi podeszli tak blisko, jak mogli, do barykad oddzielających gospodarza Białego Domu od wyborców, by okazać mu swoje niezadowolenie. Prezydent przemknął do kuluarów, gdzie zbudowano prowizoryczne gabinety kandydatów i pomieszczenia dla ich sztabów. W drodze jednak musiał usłyszeć okrzyki: „Obama do domu”, „Ratuj nasze domy” i „Chroń nas przed przestępcami z banków”. Te i inne okrzyki wypełniały aulę, zanim rozpoczęły się debaty. Jedynie dziennikarze konserwatywnej telewizji Fox News powiedzieli widzom, jaki nastrój panuje na sali. Media głównego nurtu zgodnie udały, że nic się nie stało.

Gwar i szum w auli przerwał jeden z głównych organizatorów debaty Frank Fahrenkopf: „Ludzie, zostało 30 sekund”. W sektorze mediów na chwilę zakotłowało się, gdy dziennikarze w pośpiechu zajmowali miejsca przy telefonach. Włączono kamery, a na Tweetterze ukazywały się pierwsze informacje: „Debata Denver 2012 za kilka sekund”. Jeszcze kilka minut przed debatą niektórzy konserwatyści obawiali się, czy Romney będzie w stanie pokonać dwóch przeciwników – swojego oponenta Baracka Obamę i dziennikarza prowadzącego Jima Lehrera z PBS. „Lehrer zasłynął zadowoleniem z afery Watergate, które wyraził na kartach swoich wspomnień, tłumacząc, iż odsunęła republikańskiego prezydenta Nixona od władzy” – przypominał w radiu Fox publicysta Jonah Golberg, autor bestselleru „Liberalny faszyzm”. Lehrer, będąc w 2004 r. moderatorem pierwszej debaty prezydenckiej Bush–Kerry, rzucał koła ratunkowe w postaci ukrytych w pytaniach sugestii, które przypominały o słabych stronach republikanina: „Jakie, pańskim zdaniem, kolosalne pomyłki w ocenie sytuacji popełnił prezydent Bush w tych dziedzinach?” albo „Wielokrotnie oskarżał pan prezydenta Busha – nie dziś wieczorem, ale wcześniej w innych miejscach – o to, że mówi nieprawdę na temat Iraku”. Obawy przed niebezpieczeństwem zmanipulowania debaty przez lewicowego dziennikarza nie...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: