O sprawiedliwą bijemy się rzecz. Wrzesień 1939 roku

Dodatek [81. rocznica wybuchu II wojny światowej]

W marcu 1939 roku Polska graniczyła z Niemcami od północy, zachodu i południa. Wyglądało to, jakby głęboko w paszczy niemieckiego wilka, między potężnymi szczękami, znalazła się cała zachodnia połowa kraju. Jedynym sensownym – z militarnego punktu widzenia – rozlokowaniem polskiej armii byłoby skupienie wszystkich sił i ustanowienie linii obrony na Wiśle, czyli radykalne skrócenie frontów, a następnie zawzięta obrona obliczona na doczekanie odsieczy naszych aliantów – Francji i Wielkiej Brytanii. Tak już w 1936 roku sądził gen. Tadeusz Kutrzeba, z którym zgadzał się Naczelny Wódz. W następnych latach zwyciężyło jednak przekonanie, że to co słuszne, jest niemożliwe. Nie można było oddać bez walki Wielkopolski i Śląska, ziem, które w latach 1918–1921 samodzielnym czynem zbrojnym najdobitniej potwierdzały swą wolę bycia z Polską. Nie można było odwrócić się od idei powstańców wielkopolskich i śląskich. Nie można było się cofać, by nasi alianci nie stwierdzili, że unikamy
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze