Sędziwki

Dziennik „Svenska Dagbladet” dotarł do ciekawego również dla nas raportu sporządzonego na zamówienie szwedzkiego rządu. Przedstawiony w nim czarny scenariusz zakłada całkowity rozpad współpracy unijnej. Raport zawiera też opinię, że Szwedzi powinni ograniczyć zaufanie do NATO i militarnych struktur UE: wątpliwe staje się bowiem, czy mogą liczyć na pomoc w razie zagrożenia. A ewentualny konflikt USA–Rosja w sprawie tarczy antyrakietowej musiałby się odbyć z użyciem szwedzkiej strefy powietrznej.

25 sierpnia rząd Szwecji zapowiedział zatem, że zamierza kupić od 40 do 60 samolotów bojowych typu Jas-Gripen. Tak właśnie postępują władze suwerennego kraju.

My, po unowocześnieniu i profesjonalizacji polskiej armii, nie jesteśmy w stanie wystawić nawet 50 sprawnych samolotów. Wojska lądowe, jeśli wierzyć głosom płynącym od szeregowych oficerów, właściwie całkowicie utraciły zdolność bojową. Czy przypadkiem?

Od pewnego czasu pisuję na Twitterze. Zaglądam nań, czytając też innych piszących. Pomijając asystentów polityków z partii z Biłgoraja, wypisujących niestworzone rzeczy, rzucają się tu w oczy dziennikarze – rządowi lobbyści. To zupełnie nieprawdopodobne, jaką mozolną pracę wykonują. Ileż na przykład uwagi poświęcili ostatnio rozbrajaniu afery Milewskiego. Ci niestrudzeni talmudyści od standardów dziennikarskich badali, czy „GPC” nie naruszyła prawa, publikując taśmy Milewskiego. Potem starali się zasugerować, że naruszono reguły zawodu. Kiedy i to nie zatrybiło, pojawił się „zarzut” naruszania standardów, dobrego obyczaju itp. Rozumiem, kiedy rządowi lobbyści nazywani dla żartu dziennikarzami, wypisują chroniące Tuska i władzę teksty w swoich gazetach, na swoich portalach, kiedy wygłaszają je w rozgłośniach i telewizjach, ale po co robią to na Twitterze? Tu i publiczność mała, i łatwo zostać natychmiast wyśmianym. Doszedłem do wniosku, że człowiek, który musi kłamać, chce wierzyć, że mówi prawdę. I robi wszystko, by SIEBIE do tego...
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: