Hakuna matata!

„Raj: Miłość” to część trylogii o cnotach teologicznych (Miłość, Wiara, Nadzieja). Ponieważ szykowana na ten rok część o wierze skonfrontuje fanatyczną chrześcijankę z jej spokojniejszym mężem muzułmaninem, spróbuję nie przechwalać reżysera. Cholera wie, jaki jeszcze nam numer wykręci. Ale w „Miłości” gra czysto, pokazuje konkretną sytuację, nie kryje realiów i cynicznej podszewki. Austriaczki przyjeżdżają do szemranego kurortu w Kenii po wrażenia. Że będą musiały za atrakcje dodatkowo zapłacić, przekonują już pierwsze sceny z małpkami na balkonie. Owszem, ustawią się w kolejce do poczęstunku bananem, ale już nie dadzą się sfotografować.

Kurort od plaży oddziela lina, w tle
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: