Ręka szewca. O odpowiedzialności

Wśród różnych ciekawych wątków biografii przykuł moją uwagę ten dotyczący poglądów malarza na sprawę odpowiedzialności człowieka za jakość wykonanych przez siebie dzieł. Jakby każdy w swoim życiu był, w pewnym sensie, rzemieślnikiem, który dając coś światu, jednocześnie staje się odpowiedzialny za to, co stworzył. Jak szewc za zrobione buty.

Tymczasem, gdy spojrzy się na funkcjonowanie polskiego państwa, można odnieść wrażenie, że słowo „odpowiedzialność” zniknęło z oficjalnego słownika. A przecież polityk tak naprawdę nie różni się niczym od szewca: obaj biorą pieniądze za to, żeby ludziom „żyło się lepiej”…

Oczy kłamią, ręce nigdy

Pierre-Auguste Renoir urodził się w 1841 r. Jako kilkuletni chłopiec przyjechał do Paryża wraz z rodziną, powozem, a gdy umierał w 1919 r., po niebie latały aeroplany, z których można było zrzucać bomby, żywność pakowano do puszek w wielkich fabrykach, a na polach bitew zabijano żołnierzy za pomocą gazu. Widział takie przeobrażenia otaczającej go rzeczywistości i sposobu życia, iż w pewnym sensie miał wrażenie obecności na dwóch różnych planetach. Twierdził, że na przełomie wieków nastąpiła wielka przemiana i opisał ją następująco… Kiedyś ludzkość żyła w „cywilizacji ręki”. Oznaczało to, że wszystko, z czego korzystamy w życiu codziennym, od buta przez kawałek mięsa na talerzu czy stół, zostało wytworzone przez człowieka, który dotykiem ręki odcisnął na tych rzeczach swoje piętno. W wyniku rewolucji przemysłowej i rozpoczęcia produkcji maszynowej utraciliśmy ten walor. Znaleźliśmy się na etapie „cywilizacji maszyn”. A przecież but uszyty własnoręcznie przez rzemieślnika ma inną wartość niż ten zrobiony na fabrycznej taśmie.

Pierre-Auguste wychował się w rodzinie rzemieślników. Jego dziadek Franciszek, jako kilkuletnie dziecko został osierocony za pomocą gilotyny. Gdy jego rodziców ściął podmuch jakobińskiego wiatru, adoptował go szewc o nazwisku Renoir. Nigdy nie dowiedział...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: