Solidarni inaczej

Felieton [Wrzutka]

Ostatnio coraz mniej rzeczy mnie szokuje, a jednak pomysł, aby znieświeżony szyld Platformy Obywatelskiej (która dawno przestała być platformą, a obywatelska nie była chyba nigdy) zamienić na nazwę Nowa Solidarność, głęboko mnie zniesmaczył. Trudno wyobrazić sobie coś bardziej odległego od ideałów Wielkiej Solidarności niż ruch sierot po Tusku, do którego pasowały zawsze określenia: partia ludzi, którym się powiodło, wspólnota modelowych beneficjentów transformacji i zbójeckiej prywatyzacji, spęd wyznawców brukselskiego internacjonalizmu, głęboko dystansujących się od Kościoła, popleczników LGBT czy klan zwolenników rozpadu Polski na regiony… Czyżby autorami szalonego pomysłu kierowała ślepa wiara w rozpaczliwie krótką pamięć Polaków, czy przeciwnie – uznano, że po wszystkich upokorzeniach ciemny naród wszystko kupi, na przekór zdrowemu rozsądkowi? Już w trakcie kampanii wyborczej pan Trzaskowski odwoływał się do poczucia wspólnoty. Jakiej? Kogo z kim? Tych, co sikali
     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze