Dlaczego Europa przesiada się na elektryki?

Motoryzacja [Mistrz kierownicy ucieka - DAS ELECTROAUTO]

Za kilka lat ceny samochodów elektrycznych i spalinowych zrównają się. To sformułowanie jest typowym zagraniem specjalistów od wizerunku. Zrównanie będzie polegało bowiem na tym, że ceny samochodów spalinowych wzrosną, a więc dogonią ceny samochodów na prąd. Nie ma się co łudzić. Ponieważ mam dobrą pamięć, to mogę napisać, że kilka lat temu najtańsze auto na polskim rynku (wówczas był to Ford Ka stworzony w kooperacji z Fiatem) kosztowało nieco ponad 26 tys. zł. Dziś za tej wielkości samochód (np. Toyotę Aygo) trzeba zapłacić już ponad 38 tys. zł. Jedną trzecią więcej!  Tej podwyżki nie tłumaczy ani inflacja, ani wyposażenie auta, lecz jedynie fakt, że firmy samochodowe inwestują w ulepszanie technologii napędu elektrycznego kosztem klientów. Faktycznie jednak samochody elektryczne nie drożeją. Natomiast coraz więcej kosztują spalinowe. To doprowadzi niedługo do zrównania cen. Założę się, że większość ludzi myśli, iż zrównanie cen oznacza, że elektryki będą tańsze, a
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze