Potrzebna totalna mobilizacja

Piszę ten tekst w chwili, gdy trwa cisza wyborcza. Jest sobotni wieczór i teoretycznie emocje powinny być choć na chwilę wyciszone. Niestety, jak napisał przed chwilą na Twitterze minister Maciej Wąsik: „Policja zatrzymała w Wałbrzychu dwóch strażników miejskich. Nieumundurowani strażnicy zrywali plakaty i banery Andrzeja Dudy. W ich nieoznakowanym pojeździe znaleziono ok. 30 zerwanych banerów. Zeznali, że robili to na polecenie przełożonych”. Szokujące? Cóż, tylko trochę. 

Poziom agresji, z jakim mamy do czynienia w ostatnich tygodniach ze strony tzw. totalnej opozycji, jest niewyobrażalny. Widać to po zachowaniach posłów – od Sławomira Nitrasa wyrywającego trąbkę przeciwnikowi Rafała Trzaskowskiego przez posłankę Agnieszkę Pomaskę, która chciała wyrwać kable z głośnika pokojowych demonstrantów. Nękani są dziennikarze TVP, którzy jako jedni z nielicznych chcą zadawać kandydatowi Platformy niewygodne pytania. To nie koniec – za sprawą suto opłacanego (m.in. z warszawskiego ratusza) Soku z Buraka internetowy hejt osiąga niewyobrażalne zasięgi. To wszystko pokazuje, że nie ma metod, do jakich nie uciekliby się tzw. totalni. Nie miejcie Państwo złudzeń – to jest już coś o znamionach politycznej wojny, którą chcą nam wypowiedzieć, wiedząc, że „bój to może być ostatni”. Cel jest jeden – zmęczyć i zastraszyć ludzi, którzy sympatyzują z obozem Zjednoczonej Prawicy, by nie chcieli się przyznawać do swoich poglądów i bali się je eksponować, a w konsekwencji głosować.  To dlatego niszczone są banery Andrzeja Dudy, zrywane plakaty, przebijane koła w samochodach, a wulgarna kampania pokazuje „pisowców” jako tępych, żądnych władzy i publicznych pieniędzy troglodytów – by obrzydzić i zmęczyć. Państwo czytając ten tekst, już wiecie, czy wszystko to jednak się nie udało i czy pomimo tych brutalnych zabiegów Andrzej Duda został już w pierwszej turze wybrany ponownie. Jeśli nie – trzeba zmobilizować się jeszcze bardziej. Jeśli udałoby się im wygrać, to,...
[pozostało do przeczytania 2% tekstu]
Dostęp do artykułów: