Gdynia jak świętość narodowa. Polski port nad Bałtykiem 

fot. NAC
fot. NAC

Historia [20-lecie międzywojenne]

Upór, determinacja i wizjonerstwo elit odradzającego się w 1918 roku polskiego państwa pozwoliły nie tylko na obronienie niepodległości, ale też na dalszy dynamiczny rozwój kraju. Z perspektywy 20 lat istnienia międzywojennej, wolnej Polski udało się zrobić niezwykle dużo. Wśród wielu pereł w koronie II Rzeczypospolitej być może najjaśniejszym blaskiem świeciła Gdynia. Nie jestem szczególnym zwolennikiem historii alternatywnej, ale próbuję sobie przez moment wyobrazić, że u zarania na powrót niepodległych dziejów naszej Ojczyzny nie zapada decyzja o budowie portu w Gdyni, a nasi ojcowie założyciele uznają, że wystarczy im port w Wolnym Mieście Gdańsk, z którego będą mogli łaskawie korzystać w „porozumieniu” z Niemcami. Nie ma więc pięknego i nowoczesnego miasta, nie ma portu przeładunkowego, dworca pasażerskiego, nie ma naszej chluby, czyli transatlantyków i ostatecznie nie powstaje specjalna magistrala kolejowa łącząca Gdynię ze śląskimi kopalniami i hutami, zwana
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze