Jak Kaszubi i Ślązacy zostali LGBT

Felieton [Okoniem]

W kampanii wyborczej poprzedzającej wybory samorządowe Rafał Trzaskowski eksponował swoje oddanie ruchom LGBT. Już jako prezydent stolicy hojnie obdarowywał je środkami finansowymi, objął patronat nad tzw. paradą równości i wszelkimi towarzyszącymi jej ekscesami – z parodiowaniem Mszy świętej włącznie. Także podpisanie karty gwarantującej środowiskom LGBT specjalne prawa – bo przecież wszystkie standardowe uprawnienia obywatelskie gwarantuje konstytucja – było ważnym elementem jego działalności politycznej.  Trzaskowski – kandydat na prezydenta – najwyraźniej stara się nieco ukryć swoje wcześniejsze zaangażowanie i pytany o promowanie ideologii LGBT, plany wprowadzania jej do szkół, mówi wymijająco o prawach mniejszości, wymieniając przy tym nie te narodowościowe, jak choćby Litwinów czy Ukraińców, lecz przedstawicieli grup etnicznych – Kaszubów czy Ślązaków. Najwyraźniej kandydat Trzaskowski nie ma dostatecznej wiedzy na ten temat. Ale dlaczego pytany o środowiska
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze