Ostatnia nadzieja „totalnych”

Dodano: 26/05/2020 - Nr 22 z 27 maja 2020

Opinie [Trzaskowski nie chce, ale musi]

Decyzja o wystawieniu Rafała Trzaskowskiego jako kandydata w wyborach prezydenckich jest dobrą okazją, by przyjrzeć się dotychczasowym dokonaniom prezydenta stolicy. Na przykładzie Warszawy można wyobrazić sobie bowiem, jak wyglądałaby Polska po przejęciu władzy przez dzisiejszą opozycję. Na początku warto cofnąć się w czasie do okresu przed tym, zanim Trzaskowski wygrał z Patrykiem Jakim. W Warszawie nietrudno spotkać się z opinią, że dzisiejszemu prezydentowi miasta „pierwszy front” polityki nigdy się nie marzył. To typ bon vivanta, bywalec knajp i wernisaży. Jeszcze jako europoseł, a później minister cyfryzacji za rządów PO-PSL widywany był w modnych warszawskich lokalach w towarzystwie celebrytów i aktorów – m.in. Michała Żebrowskiego czy Łukasza Bromskiego. Nic w tym złego, jednak według raportu Najwyższej Izby Kontroli Trzaskowski nie posiadał w tym samym czasie „podstawowej świadomości obowiązków w zakresie ochrony cyberprzestrzeni”, wymaganej przecież na
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze