Klasyka rządzi

Komiks to dobry trop, aktorzy z filmu Westa wręcz wyglądają jak wzięci z barwnych krzykliwych plansz. Oto Stallone i Schwarzenegger – dwójka wielkich mięśniaków. Z pierwszym zrosły się role boksera Rocky’ego i zdradzonego w Wietnamie Rambo, z drugim postaci Conana, Terminatora i marsjańskiego poszukiwacza tożsamości z „Pamięci absolutnej”. Willis, pamiętny bohater „Szklanych pułapek”, „12 małp”, „Pulp fiction”, „Piątego elementu” i „Szóstego zmysłu” to osobna półka kina fantastycznego i sensacyjnego. Norris, karateka („Samotny wilk McQuaid” i „Strażnik Teksasu”), Statham, ekssportowiec i filmowy wojownik, kierowca doskonały z „Włoskiej roboty” oraz paru „Transporterów” i „Adrenalin”; Jet Li, mistrz chińskich walk; Lundgren, straszny sowiecki przeciwnik Rocky’ego… Wszyscy znani jako bohaterowie nie do zdarcia, charakterystyczni do granic autoparodii, funkcjonują już jako znaki samych siebie.

Każdy stawiał już czoło setkom przeciwników, ale dopiero zebrani razem stworzą piorunujący koktajl. Nie będzie to marnotrawstwo, lecz postmodernistyczny collage, kino zabawi się samo sobą. Grupka najemników-herosów znajdzie się w drużynie Barney Rossa (Stallone), na ich drodze stanie czarny charakter (Van Damme – groźny karateka i mistrz szpagatu, znany choćby ze „Strażnika czasu”). Ich ścieżki będą się przecinać, a odzywki skomentują wartką akcję i dziwny status bohaterów-weteranów.

Najpierw pójdzie o uwolnienie chińskiego milionera. Później Barney Ross, by odkupić jakieś zaprzeszłe winy, podejmie się na zlecenie agenta CIA (Willis) zdobyć dysk pamięci z pewnego rozbitego samolotu wysoko w górach. Tam on i jego ekipa zostaną ograni przez łajdaka w czarnym skórzanym płaszczu i padnie, niestety, pierwsza ofiara. Czarny charakter przechwyci dane, uzyskując dostęp do broni masowego rażenia. Barney Ross i jego drużyna ruszą śladem łajdaka. Zemsta prywatna połączy się z ratunkową misją.

Szczegóły awantury, przyzwoicie pomyślanej i dramatycznie...
[pozostało do przeczytania 28% tekstu]
Dostęp do artykułów: